Zapomniane melodie #15: Ray Parker, Jr., Diana Ross, Oleta Adams, Rachel Stevens, INXS

Bohaterami 15. epizodu blogowych „Zapomnianych melodii” uczyniłem utwory:

Ray Parker, Jr. „The other woman”,
Diana Ross „Eaten alive”,
Oleta Adams „Circle of one”,
Rachel Stevens „I said never again (but here we are)” + „Some girls”,
INXS feat. Suzie McNeil „God’s top ten”.

 

Ray Parker, Jr. „The other woman”

W 1982 r. ukazał się debiutancki solowy singiel Raya Parkera Juniora, którego większość kojarzyć powinna z wydanego 2 lata później hitu „Ghostbusters”. Piosenka „The other woman” opowiada o mężczyźnie, który wiedzie poukładane życie u boku swojej żony – aż do momentu, gdy spotyka tytułową „inną kobietę”. Wokalista jest autorem i producentem tego utworu.

„The other woman” promowało album o takim samym tytule. Nie był to jednak w istocie początek muzycznej przygody Raya, ponieważ muzyk był wcześniej członkiem wokalnej grupy Raydio, której udało się wylansować kilka przebojów.

Singiel „The other woman” dotarł na szczyt australijskiej listy przebojów, a w USA notowany był na 4. miejscu zestawienia The Billboard Hot 100. Za partie saksofonu odpowiedzialny był Charles Green. Z kolei w postać kobiety, którą widzimy w teledysku, wcieliła się Apollonia Kotero – późniejsza gwiazda muzycznego filmu „Purple rain” z udziałem Prince’a. Stronę B singla stanowił utwór „Stay the night”, który również umieszczono na pierwszym solowym albumie Raya.

 

Diana Ross „Eaten alive”

Singlem „Eaten alive” Diana Ross rozpoczęła promocję albumu o takim samym tytule. Singiel i longplay swoją premierę miały we wrześniu 1985 r. Piosenka, choć była notowana na większości najważniejszych list sprzedaży, nie odniosła oczekiwanego sukcesu, ale za to więcej chwały spadło na Dianę, gdy wydano drugi singiel z płyty – pamiętne „Chain reaction” (#1 w Wielkiej Brytanii i Australii).

Twórcami piosenki „Eaten alive” są dwaj członkowie grupy Bee GeesBarry Gibb i Maurice Gibb. W powstawaniu niektórych piosenek z albumu swój udział miał także Robin Gibb, a przy jednej udzielał się Andy Gibb. Na liście twórców utworu tytułowego dodatkowo pojawia się artysta, którego nazwisko widnieje tylko przy tej jednej pozycji z tracklisty. Mowa o samym Michaelu Jacksonie. Co więcej, jego głos usłyszymy w wielu momentach utworu. W tle pojawia się również głos Barry’ego. Podobno Król Pop, słysząc demo „Eaten alive”, zaproponował pewne ulepszenia w refrenie i po czasie został dopisany do listy twórców.

 

Oleta Adams „Circle of one”

Głos Olety Adams doskonale sprawdził się w poruszającej, soulowej balladzie „Get here”, która do dziś uchodzi za znak firmowy tej wokalistki. I to mimo faktu, że jest to jedynie cover piosenki Brendy Russell. A co się stanie, gdy zmienimy nieco estetykę i podkręcimy Olecie tempo? Aby uzyskać odpowiedź na to pytanie, wystarczy posłuchać utworu „Circle of one”.

Piosenka o tym tytule, napisana samodzielnie przez Oletę, promowała wydany w 1990 r. album, który zatytułowano w ten sam sposób. Na tym krążku znajdziemy również pamiętne „Get here”. Album nie był fonograficznym debiutem Olety, ale był pierwszą jej płytą wydaną nie z własnych środków.

Propozycję wydania nowego materiału Adams otrzymała dzięki temu, iż chwilę wcześniej nagrała utwór „Woman in chains” z grupą Tears For Fears, która w tym czasie współpracowała z labelem Fontana Records. Płyta zawędrowała na szczyt The UK Albums Chart, choć udało się to jej dopiero po dłuższym czasie od premiery, co jest oczywiście zasługą uprzedniego sukcesu „Get here”. Płyta dotarła prócz tego do 20. pozycji amerykańskiego The Billboard 200. Nad jej produkcją czuwali: Roland Orzabal i David Bascombe.

Utwór „Circle of one” na potrzeby reedycji albumu z 1991 r. doczekał się nowszej (zremikosowanej) wersji. W jednym z wywiadów Oleta przyznała, że do napisania piosenki zainspirowała ją jej przeprowadzka do Los Angeles. Wokalistka pojechała tam, by tworzyć muzykę w otoczeniu przyjaznych jej osób. Okazało się jednak, że czuje się tam bardzo samotna. Zamiast w „circle of friends” znajdowała się zatem w „circle of one” (źródło).

 

Rachel Stevens „I said never again (but here we are)” + „Some girls”

Urodzona w Londynie Rachel Stevens, często umieszczana w rankingach na najseksowniejsze gwiazdy, „wypłynęła” dzięki temu, że przez kilka lat współtworzyła popularną także w Polsce brytyjską, popową formację S Club 7 – projekt wokalno-taneczno-aktorski.

Choć w zespole pierwsze skrzypce grała Jo O’Meara, w pojedynkę z całej siódemki to Rachel radziła sobie najlepiej. W latach 2003-2005 umieściła 5 swoich solowych singli w top 10 The UK Singles Chart oraz wydała 2 albumy: „Funky dory” (#9 w Wielkiej Brytanii) i „Come and get it” (#28). Niewiele brakowało, by na szczyt brytyjskiego zestawienia sprzedaży singli dotarły 2 jej kawałki: „Sweet dreams my L.A. ex” i „Some girls”. Oba zatrzymały się jednak na miejscu 2. Produkcji pierwszego z nich podjęli się Bloodshy & Avant, a piosenka pierwotnie miała trafić w ręce Britney Spears (B&A wyprodukowali jej za to „Toxic”).

Z kolei mocno syntezatorowe „Some girls”, wydane w 2004 r. jako trzeci singiel z „Funky dory” i jednocześnie singiel charytatywny w ramach akcji firmowanej nazwą Sport Relief, wyprodukował Richard X. Piosenkę razem z nim napisała Hannah Robinson, a Rachel była za ten singiel wyjątkowo chwalona – nie tylko przez media skoncentrowane na muzyce pop, ale nawet przez te bliższe muzyce alternatywnej (jak Pitchfork). Piosenkę wyróżniono nagrodą Popjustice £20 Music Prize dla najlepszego brytyjskiego singla roku. Klip do „Some girls” wyreżyserował Paul Weiland, a stroną B fizycznego nośnika z utworem „Some girls” była piosenka „Spin that bottle”.

Ja chętnie wracam do ostatniego póki co solowego singla Rachel, promującego jej drugi solowy album – do żywiołowego i energetycznego „I said never again (but here we are)” produkcji Jewels & Stone. Ten utwór również otrzymał nominację do Popjustice £20 Music Prize. Piosenka dotarła do 12. miejsca The UK Singles Chart, a stroną B fizycznego wydania singla był utwór „Waiting game”.

 

INXS feat. Suzie McNeil „God’s top ten”

Piękna, melancholijna kompozycja „God’s top ten”, zagrana przez Australijczyków z INXS, a stworzona przez jednego z nich, tj. Andrew Farrissa, spędziła 18 tygodni na Liście Przebojów Trójki, debiutując w top 30 dnia 1 września 2006 r.

Piosenka znalazła się na wydanym w listopadzie 2005 r. albumie „Switch” nagranym z nowym wokalistą, którym został J.D. Fortune. Wyłoniono go w telewizyjnym konkursie talentów – „Rock Star: INXS”. Urodzony w Kanadzie niesforny wokalista sprawiał muzykom INXS wiele kłopotów, przez co dwukrotnie był wyrzucany z zespołu, a sama formacja ostatecznie zakończyła wieloletnią działalność artystyczną jesienią 2012 r. Najwięcej zdziałała oczywiście za życia Michaela Hutchence’a, który zmarł w listopadzie 1997 r.

W utworze „God’s top ten” nowego frontmana grupy wokalnie wsparła Suzie McNeil – również Kanadyjka, która chwilę wcześniej stawała z nim w konkury o posadę wokalisty INXS, zajmując ostatecznie 4. miejsce. Suzie w późniejszych latach wydała 3 longplaye pod własnym nazwiskiem. Z kolei J.D. Fortune jako solista na razie zdziałał bardzo niewiele.

nagłówek – fot. okładka albumu: Oleta Adams „Circle of one” (spotify.com)