15 piosenek z listy Hop-Bęc RMF FM na wakacyjną imprezę

Hop-Bęc emitowanej na antenie RMF FM w okresie od czerwca 1997 r. do lutego 2002 r. Nie znajdziecie tu najbardziej oczywistych kandydatów, jak choćby: ATC „Around the world (la la la la la)” czy Bomfunk MC’s „Freestyler”, ponieważ o tych piosenkach szczególnie przypominać nie ma potrzeby, lecz utwory, które równie dobrze mógłbym opisać w ramach „Zapomnianych melodii”.

Wytypowanych piosenek, chociaż w większości (z kilkoma wyjątkami) nie należą one do grona nagrań, które są memu sercu szczególnie bliskie, czasem zdarza mi się słuchać – i to nie tylko w wakacje. Niektóre są mi obojętne, a kilka lubię od dawna.

 

Alice Deejay „The lonely one”

Jest to czwarty singiel z albumu „Who needs guitars anyway?” holenderskiego eurodance’owo-eurotrance’owego projektu Alice Deejay, który w latach 1999-2000 podbijał kluby muzyczne nie tylko w Europie. Spośród czterech pierwszych singli ten cieszył się najmniejszą popularnością. Dla mnie jednak tylko ten, choć posiada najbardziej „masywny” bit, był do przetrawienia…

 

Antique „Opa opa”

Zanim Helena Paparizou, występując w barwach Szwecji, triumfowała podczas Eurowizji w roku 2005 (utwór „My number one”), 4 lata wcześniej próbowała już swoich sił na tym festiwalu, tyle że będąc wówczas członkinią duetu Antique (utwór „(I would) die for you”). To jednak wydany w 1999 r. singiel „Opa opa” uznać należy za jej największy sukces z czasów, gdy tworzyła ona Antique. Co ciekawe, piosenka „Opa opa” jest coverem nagrania z 1992 r. greckiego muzyka – Notisa Sfakianakisa. Wersja Antique, mocno eksponująca greckie pochodzenie dwójki wokalistów, do dzisiaj pojawia się jako tło muzyczne w niektórych programach telewizyjnych.

 

ATB „The summer”

Gdy do radiowych playlist dodawano singiel „9 PM (till I come)”, chyba mało kto przypuszczał, że niemiecki DJ, André Tanneberger, któremu stuknęła w tym roku czterdziestka, na tak długo zabawi w airplayu z pokaźną liczbą swoich kolejnych singli. Niemniej rzadko który z nich zagrzewał w eterze miejsce na dłużej. Singiel „The summer” z albumu „Two worlds” szybko został wyparty przez swoich następców (w Polsce w szczególności przez cover przeboju grupy Olive, „You’re not alone”).

 

Bell Book & Candle „Catch you”

Niemiecki zespół, który przez wielu może być postrzegany jako one-hit wonder (singiel „Rescue me (let your amazement grow)”), w rzeczywistości miał w Polsce jeszcze jeden radiowy przebój. Piosenka promowała trzeci longplay formacji pt. „The tube”. Bell Book & Candle wydawali jeszcze kolejne płyty, ale mało kto zaprzątał sobie tym głowę.

 

C-Block „Time is tickin’ away”

Buńczuczne „who knows!” artykułowane przez jednego z raperów niemieckiego kolektywu C-Block rozbrzmiewa w mojej głowie do dzisiaj, wywołując uśmiech na twarzy… Zresztą – z tego, co wiem – nie tylko ja tak reaguję na tę frazę. Ale pod koniec lat 90. śpiewano-rapowane single C-Block z albumów „General population” i „Keepin’ it real” mocno przyczyniły się do rozsiania się po listach przebojów, w tym w szczególności po liście Hop-Bęc, muzyki, którą można uznać za młodszego brata eurodance’u. Chodzi, rzecz jasna, o eurorap.

 

Emmie „More than this”

Piosenka, której ja wolę słuchać wieczorową porą. Utworów skrojonych według przyjętego tu wzorca powstawało pod koniec lat 90. XX w. i na początku nowej dekady całkiem sporo. Duże podobieństwo „More than this” w wykonaniu młodej Brytyjki wykazuje np. wobec bardziej znanego „Waiting for tonight” Jennifer Lopez. Nie jest też tajemnicą, że rzeczone nagranie to nic innego, jak cover bardziej wysublimowanej (niż wersja Emmie) kompozycji Roxy Music z albumu „Avalon”.

 

Kent „Musik non stop”

Na imprezie wakacyjnej warto czasem zapodać coś rockowego, acz melodyjnego. W tej kategorii proponuję utwór szwedzkiej kapeli Kent – „Musik non stop”. Zespół ten próbował lansować Marcin Jędrych w ramach listy Hop-Bęc i w jakimś stopniu udało mu się to osiągnąć, ponieważ wspomniany utwór był przez pewien czas obecny w notowaniach listy. Zespół Kent w rodzinnej Szwecji od kilkunastu lat jest jedną z czołowych i odnoszących sukcesy grup muzycznych. U nas takiej popularności sobie nie wypracował, co jeszcze nie oznacza, że nie ma nad Wisłą żadnych fanów. Sam znam co najmniej jednego.

 

Marque „One to make her happy”

Radosna, bardzo prosta pioseneczka Austriaka występującego pod pseudonimem Marque, opowiadająca historię pewnej Daisy, która nie potrafiła żyć wyłącznie z jednym mężczyzną. Piosenkę poznałem właśnie dzięki liście Hop-Bęc, choć równolegle teledysk do tego nagrania w roku 2000 można było zobaczyć na wybranych kanałach muzycznych. Singiel promował album „Freedomland” i jest jak dotąd największym przebojem Marque w krajach niemieckojęzycznych. W Polsce – jednym z dwóch (ponieważ na eReMeFowej liście notowany był jeszcze utwór „Rose without a thorn”). A oto wycinek tekstu z refrenu:

„One to make her happy
One to make her sad
One to give her good love
That she never had
Daisy and her boyfriends
Livin’ in a house
Sharing just a good life”

 

Paola e Chiara „Viva el amor!”

Mimo że dzisiaj ten włoski duet kojarzony jest w zasadzie wyłącznie z utworem „Vamos a bailar”, kilkanaście lat temu popularnością w polskich stacjach radiowych cieszył się również singiel „Viva el amor!”, który wakacyjną porą może się sprawdzić tak samo dobrze, jak „Vamos a bailar”. Oba nagrania znalazły się na albumie „Television”. Oba też pojawiały się w notowaniach listy Hop-Bęc.

 

S Club 7 „Don’t stop movin’ (Jewels & Stone radio mix)”

Na liście Hop-Bęc zamiennie grano wersję standardową singla „Don’t stop movin'” septetu S Club 7 (pilotującego album „Sunshine”), jak i remiks Jewels & Stone. Piosenka, łącząca pop z elementami disco i funky oraz samplująca niezmordowane „Billie Jean” wiadomo kogo, triumfy święciła w 2001 r. zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich, gdzie zameldowała się na szczycie listy sprzedaży singli (zaliczając nawet, rzadki w przypadku tego zestawienia, powrót na 1. miejsce), a w następnym roku została wyróżniona nagrodą BRIT za brytyjski singiel roku. Ja darzyłem sympatią zarówno wersję oryginalną, jak i poznany dzięki liście Marcina Jędrycha remiks (mogę się Wam przyznać, że w 2001 r. był to jeden z moich ulubionych kawałków). Po latach częściej nachodzi mnie ochota, by odpalić sobie właśnie drugą z wymienionych wersji. Wydaje mi się nawet, że to ona lepiej się komponuje z atmosferą wakacyjnej imprezy.

 

Sweet, Soft & Crazy „Sealed with a kiss”

Kolejny po C-Block eurorapowy kolektyw. Tym razem jednak znacznie mniej popularny. Załączona poniżej piosenka nagrana przez 3 rapujące, czarnoskóre dziewczęta oraz wokalistę (czyli podział ról jest odwrotny niż w przypadku C-Block) może dzisiaj wydawać się nieco komiczna. Dla mnie nie ma to jednak znaczenia, ponieważ jest to jedno z tych nagrań, które najczęściej przypominają mi o liście Hop-Bęc, a z tą akurat wiążę dużo dobrych wspomnień. „Sealed with a kiss” bardziej nadaje się do bujania i nucenia niż tańca, ale na wakacyjnej imprezie czasem trzeba sobie gdzieś na chwilę przycupnąć, a coś przecież w tle także i wtedy lecieć powinno. Oczywiście rzeczone „Sealed with a kiss” to cover – utworu pierwotnie wykonywanego przez The Four Voices, a następnie m.in. przez Briana Hylanda czy Jasona Donovana (i to tę ostatnią wersję najczęściej można obecnie usłyszeć w polskim eterze).

 

Tarkan „Şıkıdım”

Po „całuśnym” megahicie „Şımarık” turecki wokalista wypuścił piosenkę może nieco mniej oczywiście chwytliwą, ale moim zdaniem będącą od początku poważnym kandydatem do miana, choćby chwilowego, przeboju. Orientalny utwór wzbogacono ciekawym teledyskiem, ukazującym piosenkarza jako bożyszcze uwięzione w samochodzie otoczonym tłumem natarczywych fanów. Muzycznie jednak ciekawszy od obu singli okazał się ich następca – hipnotyczna kompozycja „Bu gece (kır zincirlerini)”, której jednak w RMF FM nie promowano.

 

Tom Novy feat. Lima „Now or never”

W 2000 r. bardzo lubiłem ten kawałek i zapewne, gdybym tylko odnalazł swoją kartkową listę przebojów z tamtego okresu, okazałoby się, że „Now or never” w rocznym podsumowaniu mojej subiektywnej listy przebojów plasowało się całkiem wysoko. Niemiecki DJ często współpracował z wokalistką Limą, podobnie jak kilka lat później czynił to Shaun Baker z niejaką MaLoY, i to właśnie „Now or never” jest dla mnie najfajniejszym efektem tej współpracy. Chętnie wracam do tego numeru…

 

Todd Terry feat. Jocelyn Brown & Martha Wash „Something goin’ on (in your soul)”

Amerykański DJ, dwa rasowe kobiece wokale oraz wpadająca w ucho, house’owa melodia. Propozycja w sam raz nie tylko w wakacje. I nie tylko na imprezę.

 

Will Smith feat. K-Ci „Will 2K”

Być może w roli piosenek na wakacyjną imprezę lepiej sprawdzą się „Men in black”, „Miami” czy „Gettin’ jiggy wit it”, które również były obecne na liście Hop-Bęc, ale ja chciałbym przypomnieć wydany na singlu nieco później, bo w 1999 r., także dosyć imprezowy numer, który gorzej od wymienionych nagrań zniósł próbę czasu. Piosenka „Will 2K”, pochodząca z albumu „Willenium”, była w swoim czasie hitem w wielu krajach świata. Jej wydanie na singlu wsparto klipem stanowiącym wycieczkę po zabawach sylwestrowych odbywających się na przestrzeni XX wieku wraz z wizją tańca synchronicznego z roku 2222. Wideo oraz tekst sugerują, iż jest to propozycja bardziej na okres sylwestrowo-karnawałowy, ale czy latem do takiego numeru nie można również poskakać?

nagłówek – fot. okładka singla: S Club 7 „Don’t stop movin'” (spotify.com)