Ciekawostki #21: Cher „Believe”, Debbie Gibson „Foolish beat”

  • Cher „Believe”

Swój największy przebój w trwającej od lat 60. zeszłego stulecia muzycznej karierze (a do tego dopisać należy udaną karierę aktorską) Cher nagrała dopiero po pięćdziesiątce. Zanim utwór „Believe” ukazał się na fizycznym nośniku w ostatnim kwartale 1998 r. chyba mało kto wierzył w to, że Amerykanka jest jeszcze w stanie nagrać numer, który zmiecie ze szczytów list przebojów piosenki wykonywane przez bardziej popularnych w tym czasie muzyków.

Taneczne „Believe”, w którym wykorzystano motyw określany od tego czasu „efektem Cher” (to właśnie to nagranie wskazywane jest jako pierwszy, komercyjnie rozsławiony utwór, w którym zastosowany został Auto-Tune), sprzedawało się na świecie tak doskonale, że na dobre zapewniło sobie wysoką lokatę w zestawieniu najlepiej sprzedających się singli w historii muzyki rozrywkowej. Singiel promował wydany w podobnym czasie dwudziesty trzeci w karierze studyjny album Cher o takim samym tytule, zapewniając mu nadzwyczaj dobrą sprzedaż (to jej najpopularniejszy longplay) i długą żywotność na listach sprzedaży fonogramów. W późniejszym czasie singiel „Believe” uhonorowano nagrodą Grammy dla „najlepszego tanecznego nagrania” (rok wcześniej statuetkę w tej kategorii zgarnęła Madonna za „Ray of light”).

Podobno pomysłodawca „efektu Cher”, Mark Taylor, obawiał się reakcji wokalistki na modyfikację jej głosu w rzeczonej piosence, jednak – jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie, ponieważ ta była zachwycona i nie chciała pozwolić, by ten pomysł porzucono (a były naciski, aby tak uczynić). Jej zachwyt podzielili miłośnicy muzyki pop z różnych zakątków globu. W efekcie w marcu 1999 r. „Believe” dotarło na szczyt amerykańskiego zestawienia dedykowanego singlom, The Billboard Hot 100, jako piąte nagranie w karierze Cherilyn Sarkisian (bo tak brzmi prawdziwe nazwisko gwiazdy) i na tej pozycji spędziło 4 tygodnie. Jej wcześniejsze „numery jeden” w Stanach to kolejno: z lat 60. XX wieku – „I got you babe” (duet Sonny & Cher); z lat 70. – „Gypsys, tramps & thieves”, „Half-breed” i „Dark lady”. Blisko amerykańskiego szczytu były również 2 inne popularne kawałki Cher: „Bang bang (my baby shot me down)” (#2) i „If I could turn back time” (#3).

Od czasu jej poprzedniego „numeru jeden”, a był to marzec roku 1974, kiedy singiel „Dark lady” zameldował się na 1. miejscu The Billboard Hot 100, do momentu, gdy „Believe” wdarło się na 1. pozycję rzeczonej listy, minęło prawie 25 lat. Tym samym Cher ustanowiła niepobity do dzisiaj rekord. Ćwierć wieku to bowiem najdłuższa w historii przerwa między dwoma kolejnymi „numerami jeden” na Hot 100 jednego artysty. Cher dowiodła, że można nagrywać popowe przeboje mimo zmieniających się diametralnie upodobań odbiorców. Kto słyszał „I got you babe”, wie, że ten utwór z pamiętnym „Believe” nie ma właściwie żadnych punktów zbieżnych (poza samą Cher, rzecz jasna). Można by się zastanawiać, czy Elvis, gdyby dane mu było pożyć nieco dłużej (chociaż niektórzy święcie wierzą w to, że muzyk nadal żyje!), byłby w stanie dostosować się do muzycznych uwarunkowań lat 80. lub 90. poprzedniego stulecia, a w konsekwencji – nadal lansować hity.

Warto ponadto zauważyć, że od pierwszego „numeru jeden” Cher na The Billboard Hot 100 (sierpień 1965 r.) w tym roku minie 47 lat. Wokalistka co prawda w 2005 r. oficjalnie zakończyła muzyczną karierę (trwające kilka lat „Farewell Tour” było w tym czasie najbardziej dochodową kobiecą trasą koncertową w historii; później wyprzedziły je: „Taking Chances Tour” Céline Dion i „Sticky & Sweet Tour” Madonny), ale szybko przerwała zasłużoną emeryturę, by regularnie dawać występy w Las Vegas („Cher at the Colosseum”, od 6 maja 2008 r. do 5 lutego 2011 r.). To jednak jej nie wystarczyło. Po soundtracku do filmu „Burleska” przyszedł czas na regularny album. W przygotowaniu jest nowy studyjny krążek Cher, na którym – jak wokalistka sama zdradziła za pośrednictwem Twittera – ma pojawić się trochę tanecznych klimatów (jedna z piosenek została nagrana z Lady Gagą). Planowana jest prócz tego nowa trasa koncertowa.

Wróćmy jeszcze do singla „Believe”. Piosenka, stając na czele The Billboard Hot 100, pobiła także inny rekord. Cher jest bowiem najstarszą kobietą (miała wówczas 52 lata), której singiel stał się w Stanach „numerem jeden” (teoretycznie Madonna ma szansę, by wydrzeć Cher to osiągnięcie; ale czy kiedyś faktycznie tego dokona?). „Believe” rekordy popularności biło po obu stronach Atlantyku. W Wielkiej Brytanii singiel z tym utworem znalazł blisko 1,7 mln nabywców i do dzisiaj pozostaje najlepiej sprzedającym się w historii brytyjskiej fonografii singlem wykonywanym przez solistkę. „Believe” było „numerem jeden” także w innych państwach, w tym na tak ważnych rynkach, jak Australia, Francja, Niemcy czy Kanada.

Na liście podsumowującej rok 1998 w Wielkiej Brytanii przebój Cher zajął 1. pozycję. Analogiczny wynik osiągnął na rocznej liście The Billboard Hot 100 obejmującej okres od początku grudnia 1998 r. do końca listopada 1999 r., zostawiając w tyle m.in. „…Baby one more time” Britney Spears (#5 w podsumowaniu rocznym w USA; natomiast piosenka Britney była liderem rankingu za rok 1999 r. w Wielkiej Brytanii).

fot. okładka singla: Cher „Believe” (cdandlp.com)

  • Debbie Gibson „Foolish beat”

Urodzona 31 sierpnia 1970 r. amerykańska wokalistka Debbie Gibson w czerwcu 1988 r., mając wówczas – jak łatwo wyliczyć – zaledwie 17 lat (do 18. roku życia brakowało jej ponad 2 miesięcy), umieściła na 1. pozycji zestawienia The Billboard Hot 100 singiel „Foolish beat”. Nie byłoby w tym niczego, nad czym należałoby się rozwodzić, gdyby nie fakt, iż Gibson była jedyną autorką tej kompozycji, dzięki czemu mogła dopisać na swoje konto inne osiągnięcie. Za sprawą tego, iż wokalistka samodzielnie skomponowała muzykę, napisała tekst i wyprodukowała nagranie, a następnie uplasowała „Foolish beat” na szczycie Hot 100, automatycznie stała się najmłodszym artystą w historii listy, którego napisane bez niczyjej pomocy dzieło odniosło taki triumf w USA. Debbie mogła szczycić się swoim osiągnięciem przez ponad 19 lat, a dokładniej do września 2007 r., gdy urodzony 28 lipca 1990 r. raper Soulja Boy (nazywany także Soulja Boy Tell ‚Em) wdrapał się na szczyt Hot 100 ze swoim debiutanckim singlem „Crank that (Soulja Boy)”. W tym czasie raper był zatem tuż po swoich 17. urodzinach.

Gwoli ścisłości należy odnotować, że Debbie Gibson nadal pozostaje najmłodszym artystą, który samodzielnie stworzył wykonywany przez siebie przebój z 1. pozycji amerykańskiego zestawienia mierzącego popularność singli, o ile dokonamy zawężenia do śpiewających pań. Porównując oba nagrania, warto wspomnieć, że „Foolish beat” (czwarty singiel z albumu „Out of the blue”, którym Debbie zadebiutowała na rynku wydawniczym) spędziło na szczycie Hot 100 zaledwie 1 tydzień, zaś przełomowy singiel Soulja Boy okupował najwyższą lokatę listy łącznie przez 7 tygodni. Debbie przewagę wypracowała sobie jednak na innym polu. Wokalistce, w przeciwieństwie do Soulja Boy, udało się w późniejszym czasie powrócić na szczyt. Dokonała tego z pierwszym singlem promującym jej drugi w karierze krążek – „Electric youth”. Singiel „Lost in your eyes” na 1. miejscu Hot 100 notowany był dłużej niż „Foolish beat”, bo przez 3 tygodnie. Niestety dobry start młodziutkiej Gibson nie przełożył się na długoletnią karierę, ponieważ licząca obecnie 41 lat wokalistka od ponad 20 lat nie wylansowała w USA żadnego znaczącego przeboju. Z kolei Soulja Boy po sukcesie singla „Crank it” najbardziej zadowolony powinien być, jak sądzę, z przyjęcia jego wydanego w 2008 r. singla „Kiss me thru the phone”, który dotarł do 3. miejsca Hot 100.

fot. okładka singla: Debbie Gibson „Foolish beat” (45cat.com)

nagłówek – fot. okładka albumu: Cher „Believe” (spotify.com)